Człowiek przez całe swoje życie gromadzi setki przedmiotów. Zalegają na półkach, często zupełnie bezużyteczne, kupione w kompulsywnym napadzie chęci posiadania. Bibeloty, ułatwiacze życia, gazety, figurki, elementy wyposażenia – codzienność każego człowieka.

Bywa, że przedmioty to coś, co pozwala nas określić. Oznaczyć czyjś charakter, osobowość, tryb życia, sprawy ważne i mniej istotne. To na podstawie przedmiotów znajdowanych w grobowcach ziemnych i piramidach często określano jak żyły pierwotne ludy, dzięki znaleziskom archeologicznym historycy mogli opisać co mogło być ważne dla naszych przodków, o co się troszczyli, lub w co wierzyli. Dla nas przedmioty z dzieciństwa mogą być łącznikiem między dziś a wczoraj, powrotem w krainę wspomnień niczym magdalenka z opowieści Prousta.

Bogusław Bachorczyk skonstruował wystawę w konińskiej Wieży Ciśnień, zaprosił do współpracy artystów z grupy Bigmouth (fb.com/bigmouth.spolecznosc – Adriana Marczaka, Adama Widełkę i Fusion) i stworzył opowieść o przedmiotach. Tych bardzo codziennych, ułożonych w rzędach niczym maszynki do mielenia mięsa, jak i tych bardziej emocjonalnych, porozrzucanych w nieładzie jak fotografie po oglądaniu ich wspólnie z rodziną. Przedmiotach, które stają się przedłużeniem myśli, idei mniej lub bardziej świadomej, ale zawsze wywodzącej się z głowy twórcy – właściciela. Między prostymi półkami z płyty OSB, pozbawionymi polotu i uroku przeświecało mocne, późnowiosenne światło odkrywając wszelkie niedoskonałości i ułomności starych rzeczy, tandetnych bibelotów i niemodnych dodatków. Można było się zanurzyć w historię każdego z nas, wspomnienia z domów rodzinnych, czasów dzieciństwa, można było zacząć się zastanawiać, jak to, co gromadzimy staje się nami, pozwala się wyrazić i opowiedzieć naszą własną historię.

W Wieży zebrano na cele wystawy ogromną ilość przedmiotów, aczkolwiek zapewne i tak każdy z nas gromadzi ich przez całe życie dużo więcej. O większości z nich zazwyczaj zapominamy tak samo, jak czasem zapominamy o tym, co może być dla nas ważne trwoniąc własną energię na drobne czynności zamiast skupić się na tym, co najistotniejsze. Może czasem warto zrobić porządki, wyrzucić to, co zbędne, a zostawić to, co wartościowe – nie tylko w sensie materialnym, ale i też metafizycznym.

Freski

Bogusław Bachorczyk, Między rzeczami, wernisaż